Michał Starczewski w Magazynie ITWiz "Jaka przyszłość czeka druk 3D"

 Jest znana od lat 1960-ych, a intensywnie wykorzystywana od lat 1980-ych. Korzystają z niej projektanci w bardzo wielu branżach. Dziś trudno wyobrazić sobie opracowanie prototypów urządzeń bez możliwości ich przestrzennego wydrukowania. Zastosowania tej technologii są jednak szersze. Spektakularne zastosowania znajdziemy w medycynie: drukuje się protezy kończyn, implanty stomatologiczne, urządzenia słuchowe, a nawet modele serca ułatwiające precyzyjne przygotowanie się do skomplikowanych operacji. Wszystko zaprojektowane na wymiar dla konkretnego pacjenta. W 2014 r. głośno było o wydrukowanej protezie dzioba dla pingwina z warszawskiego zoo, który ucierpiał w bójce. Technologia druku przestrzennego została wykorzystana do budowy mostów dla pieszych i rowerzystów w Amsterdamie i Gemert w Holandii. Bardziej rozrywkowy akcent mają 3D selfie, czyli wykonywanie figurek zeskanowanych uprzednio osób. Niepokój wzbudzają zaś perspektywy drukowania w warunkach domowych broni i amunicji. W technologii druku przestrzennego wykorzystuje się całe spektrum materiałów: od najpopularniejszego plastiku, poprzez metal i ceramikę, po beton (domowe drukarki dostosowane są jednak do tworzyw sztucznych). Wygaśnięcie patentów zarejestrowanych w latach 1980-ych wyzwoliło nadzieję na szybkie rozpowszechnienie druku 3D nie tylko na użytek biznesowy, ale także osobisty. Okazało się, że ceny drukarek 3D rzeczywiście drastycznie spadły. Dziś dobrej jakości urządzenia kosztują 2 tys. euro, a najtańsze nie przekraczają nawet 300 euro. Rewolucja wciąż jednak nie nastąpiła. Proces druku jest dość drogi i długotrwały (wytworzenie niedużych przedmiotów trwa przynajmniej kilka godzin). Zmiany wydają się jednak nieuniknione. Zgodnie z szacunkami, na które w zeszłym roku powoływała się Komisja Europejska, do 2021 r. rynek druku przestrzennego ma osiągnąć wartość prawie 9,6 mld dolarów. W internecie dostępnych jest coraz więcej projektów, zarówno płatnych, jak i bezpłatnych. Każdy, kto ma odpowiednie urządzenie, może stworzyć w domu drobne przedmiotu, np. części zamienne, których wymiana pozwoli przedłużyć żywotność urządzeń. Druk 3D wymaga posiadania pliku z projektem. Projekt może zostać albo zaprojektowany od podstaw w odpowiednim programie, albo może zostać opracowany poprzez zeskanowanie trójwymiarowego obiektu. Analiza potencjalnych możliwości kryjących się za drukiem przestrzennym wskazuje na pewne kwestie o charakterze prawnym, które wymagają zachowania ostrożności. 3 lipca 2018 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie drukowania przestrzennego. Sama rezolucja nie wprowadza żadnych zmian prawnych, ale wyznacza kierunek dla dalszej politycznej dyskusji. Na co zwrócili uwagę europarlamentarzyści? Dostrzegli, że przekształceniu mogą ulec łańcuchy dostaw w sektorze produkcji, ponieważ coraz częściej powstają w tej technologii nie tylko prototypy, ale także produkty gotowe do użytku. Parlament dostrzega szanse na zmniejszenie kosztów transportu i emisji CO2. Szansom związanym z drukiem przestrzennym towarzyszą jednak obawy dotyczące skutków w sferze etycznej i prawnej. Narzucają się pytania związane z ochroną prawnoautorską oraz własnością przemysłową. Drukowane projekty mogą naruszać czyjeś prawa do utworu lub ochronę patentową. Wydaje się jednak, że przynajmniej na obecnym etapie te prawa są wystarczająco chronione. Parlament zauważył, że inaczej należy oceniać druk domowy na użytek prywatny, a inaczej usługi komercyjne. Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest jednak podobna, jak w przypadku druku 2D. Konstrukcja ochrony jest adekwatna, należy ją tylko skutecznie egzekwować. Opinia ta jest znacząca w kontekście pojawiających się głosów o potrzebie wprowadzenia nowego prawa sui generis, wzorowanego na prawie producenta bazy danych. Osoba, która stworzyłaby plik 3D pozwalający na druk obiektu, otrzymałaby dodatkową ochronę ponad tę wynikającą z samego tylko prawa autorskiego. Ten problem pojawia się wyraźnie w kontekście digitalizacji takich zabytków jak rzeźby czy budowle. Czy muzeum może skutecznie ograniczać korzystanie z plików 3D, jeśli same utwory znajdują się w domenie publicznej i nie są już chronione prawem autorskim? Podobne dyskusje toczyły się wokół praw do odtwórczych fotografii obrazów i innych obiektów płaskich. Dziś nikt nie ma już wątpliwości, że muzeom nie przysługują prawa autorskie do tak zdigitalizowanych obiektów. Prawdopodobnie podobne rozstrzygnięcia będą dotyczyć także obiektów przestrzennych. Wątpliwości pojawiają się w przypadku użytku osobistego, zwłaszcza przedmiotów chronionych patentami lub wzorami przemysłowymi. Czy powinno być dozwolone wykonywanie na własny użytek kopii w ten sposób chronionych przedmiotów i pod jakimi warunkami? Rezolucja Parlamentu Europejskiego zwróciła uwagę na ciekawy, lecz skomplikowany aspekt druku przestrzennego: odpowiedzialności cywilnej za szkody. Obecnie określona jest odpowiedzialność za produkt, jaką ponosi producent, sprzedawca i użytkownik. Zasady te określa w szczególności prawo konsumenckie. Upowszechnienie druku przestrzennego i metoda „zrób to sam” jako sposób wprowadzania produktów na rynek, mogą sprawić trudności z ustaleniem, kto w jakiej sytuacji będzie ponosił odpowiedzialność. Jeśli, przykładowo, konsument kupi projekt 3D części zamiennej, którą sam wydrukuje i wykorzysta do naprawy popsutego urządzenia, to za ewentualne szkody spowodowane przez taką część odpowiadać może producent drukarki 3D, producent oprogramowania drukarki, sprzedawca projektu 3D lub filamentu (materiału), wykorzystanego do druku. Wreszcie, odpowiedzialny może być sam użytkownik. Najpewniej dochodzenie roszczeń będzie trudniejsze niż w przypadku produktów wprowadzanych do obrotu w tradycyjny sposób. W związku z tym Parlament Europejski wezwał Komisję do wskazania uczestników procesu druku 3D i wyraźnego określenia rodzajów ich odpowiedzialności. Sposób, w jaki Unia Europejska ureguluje kwestie prawne związane z drukiem przestrzennym, zadecyduje o kształcie branży. Debata prawdopodobnie będzie trwała długo, zwłaszcza że urządzenia do użytku domowego nie rozpowszechniają się tak szybko, jak się spodziewano kilka lat temu. Przed nami szukanie odpowiedzi na pytanie o optymalne określenie granicy dozwolonego użytku prywatnego i właściwe wyważenie zróżnicowanych interesów. Jak stymulować rozwój technologii, zapewniając przy tym odpowiednią ochronę wszystkich zainteresowanych?